Dlaczego dwupunkt nie działa?

Dlaczego dwupunkt nie działa – to pytanie powraca stosunkowo często w rozmowach z Wami. Dlatego chciałbym się nad nim pochylić w tym poście. Na początku chciałbym jednak zaznaczyć, że nie ma jednej odpowiedzi i tylu ilu jest dwupunktujących, tylu z nich prawdopodobnie może udzielić innych odpowiedzi.

Moje doświadczenia z dwupunktem, już kilkuletnie, pokazują, że dwupunkt działa zawsze – niemniej czasami działa w pewnej sekwencji działań, czy też nie wprost. 

Pewną sytuację opisałem w poprzednim poście. Sytuacja zatem może wyglądać następująco: aby zadziało się C musi się zadziać B, aby zadziało się B musi się zadziać A. Tak sprawa wygląda, kiedy dwupunktujemy na bardziej złożone tematy, szczególnie kiedy dotyczą one spraw związanych z innymi ludźmi.

I tu opowieść z życia.

 

Droga “po prostej”

Jeden z klientów zwrócił się z tematem czysto zawodowym – “mam fatalnego szefa, ale ten rodzaj pracy mi odpowiada. Chciałbym, mieć fajnego szefa“. Razem zastosowaliśmy dwupunkt i jaki był jego efekt? Doszło do spięcia pomiędzy obydwoma panami, w wyniku którego klient stracił pracę. Kiedy dowiedział się o tym jeden z jego klientów zaproponował mu pracę u siebie. Panowie byli w doskonałych relacjach (które trwają do dziś). Zatem dwupunkt przyniósł rozwiązanie, ale nie do końca takie jakiego się spodziewał zainteresowany.

 

droga 300x245 - Dlaczego dwupunkt nie działa?

 

I chyba tu dochodzimy do sedna tematu. 

Powiada się, że po wykonaniu dwupunktu należy “puścić się, odpuścić, zapomnieć, odłożyć temat na półkę, itp”. Innymi słowy mówiąc – dać zadziałać Polu. Z czystym sercem i otwartością wyrzec się wyczekiwania na rezultat, tylko obserwować. Zmiana na pewno nadejdzie.

Być może to, co otrzymamy nie będzie dokładnie takie jak dwupunktowane – chcemy czerwony samochód, a otrzymujemy zielony rower 🙂 warto mieć jednak zaufanie, że Pole wie, co dla nas jest najlepsze, że sprezentuje nam coś odpowiedniego właśnie dla nas.

Jak Ty sądzisz – dlaczego dwupunkt “nie działa”?

Podziel się proszę własnym doświadczeniem.

Do usłyszenia!

***
PS.

Praktyka własna oraz Wasze zapytania kazały mi uzupełnić ten wpis dotyczący “nie działania” dwupunktu. Chciałbym jednak posłużyć się cytatem z książki R. Byrne – oto on:
sekret%2B %2Bdzie%25C5%2584%2B321 001 - Dlaczego dwupunkt nie działa?

Jakże często przeszkodą na drodze skuteczności technik kwantowych są nasze mentalne blokady, choćby taka “jak zobaczę, to uwierzę”. Logiczna część naszego mózgu domaga się dowodów za wczasu, nie chce “kupować” kota w worku. A przecież elementem technik jest zdanie się na Pole i zaufanie, że ono “potrafi” i zadziała dla nas.

Dlaczego mamy taki problem z wiarą w rzeczy pozornie “niemożliwe”? Prawdopodobnie jest to spowodowane naszym wychowaniem, które nakazuje, aby człowiek “twardo stąpał po ziemi”. A przecież już w Ewangelii św. Jana napisano: “Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Czyż nie jest to także kolejna wskazówka, aby dawać swoją wiarę zaliczkowo?

A co Ty sądzisz w temacie?

 

  1. Mia
    | Odpowiedz

    Ja wierzę, ale i tak nie widzę efektów. Dwupunkt nie działa. Stosuje na drobiazgach, żeby było prościej i nie trzeba było oczekiwać na spektakularne rezultaty. I nic. W książce Bartlett przytacza opinie “użytkowników” dwupunktu, którzy bez problemu stosują i mają rezultaty natychmiast niemal, w jakichś duperelach typu – ominąć korek czy żeby telefony przestały dzwonić lub przeciwnie, zaczęły…
    Czyz to nie są duperele? A ja,,gdy chce wykorzystać dwupunkt w bardziej chwalebnych celach, np. aby komuś pomóc pozbyć się bólu głowy to nic. Albo na sobie – by ulżyć w jakiejś nieskomplikowanej dolegliwości. Też nic. Dlaczego więc nie widzę zmian? Wierzę i guzik mi z tej wiary przychodzi. Gdzie tu sprawiedliwość? Mam nawet wrażenie, że im bardziej staram się wierzyc, tym więcej mam rozczarowań. To tak, jakby modlić się do Boga a w zamian otrzymywać kopniaki. Człowiek sobie próbuje tłumaczyć ten stan swoimi blokadami, nieuswiadomionymi przekonaniami i innymi okolicznościami, ale ileż można? W końcu każdy chciałby zauważyć jakiś efekt, choćby najmniejszy. Nawet Jezus nic by nie wskórał, gdyby nie przekonał od czasu do czasu ludzi cudami, które robił na ich oczach, aby uwierzyli. Gdyby tylko chodził i powtarzał, a za słowami nie stałyby żadne efekty, to nikt by mu nie uwierzył. Ludzie sie zniechecaja do wielu dobrych rzeczy, gdyz nie widza zadnych zmian w związku z tym, że postanowili – że się tak kolokwialnie wyraze – stać po jasnej stronie mocy. W końcu zwątpienie wkrada się do ich serc.

Leave a Reply