Konkurs czytelniczy

wpis w: książka 7

Wraz z wiodącym wydawnictwem literatury rozwojowej w Polsce – Studiem Astropsychologii – ogłaszamy konkurs czytelniczy. Do wygrania w nim są trzy najnowsze książki.studio astropsychologiiChcesz wziąć udział?

Zasady konkursu są proste:

  • w komentarzu do tego postu – wyłącznie na stronie www.technikikwantowe.pl – napisz o swoich doświadczeniach związanych z rozwojem osobistym, co było dla Ciebie przełomem, jak weszłaś na tę drogę,
  • nagrodzone zostaną trzy najbardziej interesujące posty, które w naszej opinii będą najbardziej zachęcały do tego, aby wejść na drogę rozwoju,
  • nagrody zostaną przekazane tylko tym czytelnikom, którzy zalogują się i zostawią swoje dane kontaktowe (imię i mail) pisząc komentarz – chcemy mieć możliwość kontaktu ze zwycięzcami 🙂
  • konkurs trwa w dniach 6.08 – 11.08.2019 roku – zwycięzcy zaś zostaną ogłoszenie na tej stronie do 15.08.2019 roku,
  • nagrody książkowe zostaną wysłane pocztą.

 

Nagrody:

Uzdrawiająca joga tybetańska

Naladuj swoje czakry

Medycyna energetyczna

Czekamy na Twój komentarz.

Do usłyszenia.

 

***

Wszystkim biorącym udział w konkursie serdecznie dziękuję.

Nagrody wędrują do:

  • Agnieszka Kuśmierska
  • Anna Zgierska
  • Monika.

Serdeczne gratulacje!

 

7 Responses

  1. Agnieszka Kuśmierska
    | Odpowiedz

    Moja przygoda z rozwojem osobistym zaczęła się od czasów mojego dzieciństwa. Pierwszym symptomem do chęci rozwoju były sny, w których pokazywały mi się moje poprzednie wcielenia. Początkowo bagatelizowałam to, lecz każdy kolejny sen pokazywał coraz więcej szczegółów. Szukałam rozwiązania. Wglebiłam się w medytacje mając 10 lat. Dzięki niej upewniłam się i poznałam dogłębnie swoje przeszłe wcielenia. W wieku 16 lat zaczęłam interesować się wróżeniem, zaczęłam od tarota. W wieku 20 lat zaczęłam wróżyć znajomym, a w wieku 26 lat zaczęłam robić to odpłatnie. W międzyczasie zajęłam się magią i jogą. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że jestem świadoma swojego ja i swoich wyborów 🙂

    • Armin Love
      | Odpowiedz

      Wszystko zaczęło się od moich najmłodszych lat, gdy ujawniły się moje zainteresowania jogą i ezotertką. Nie znając jeszcze nazw przypisywanych moim zainteresowaniom brnąłem ścieżką poznawania rzeczy niepojętych, ale dla mnie ciekawych. To były wspaniałe dziecięce czasy. Z wiekiem zainteresowania przybrały formę zainteresowań starożytnymi cywilizacjami, nadprzyrodzonymi zjawiskami, ufo. Bycie jakby na granicy rzeczywistości spotkało się z wieloma życiowymi ciosami, które miały duży wpływ na to kim teraz jestem. Dopiero apogeum problemów małżeńskich, walka z demonami przeszłości, cieniami – rodem z Ramajany – pozwoliło mi pojąć, że w rezultacie te – wydawałoby się przytłaczające problemy – są tylko moim doświadczaniem własnej rzeczywistości, by coraz bardziej dojrzewać duchowo. W jednej chwili okazało się, że ogrom przytłaczających problemów bez wyjścia nie są moimi problemami. To tylko ,,gra pozorów” podsuwana mi przez gadatliwy umysł. Pojąłem wtedy, że nie jestem umysłem, a więc także żadna z jego myśli nie jest moja. Śmiałem się jak dziecko przez kilka dni do samego siebie, trochę dlatego, że tak dawałem się wkręcić grze pozorów, a trochę dlatego, że sam to odkryłem. Odtąd kieruję się miłością, pozostawiając strach za sobą, bo miłość pochodzi z serca, a strach jest grą pozorów – jej przeciwieństwem 🙂

  2. Anna Zgierska
    | Odpowiedz

    Od najmłodszych lat żyłam z poczuciem inności. Było ono przytłaczająco silne. Zastanawiałam się, co ja tu robię i dlaczego. W wieku nastoletnim nie miałam żadnej satysfakcji ze swojego życia ani osobistego, ani emocjonalnego, ani zadowolenia z tego, jaka jestem. Nadszedł czas, że musiałam rozwiązać swoje problemy egzystencjalne i wkroczyłam na drogę poznania własnego ja. Zaczęłam intensywne poszukiwania poprzez zgłębianie psychologii, rozwoju osobistego i duchowego. Zaczytywałam się w książkach i szukałam metod, które pomogłyby mi wyjść z nerwicy i depresji. Moje poczucie wewnętrznego nieszczęścia brało się z braku odpowiedzi i pragnienia doświadczenia prawdy. Wejście na tę drogę było jak zbawienie, tego właśnie potrzebowałam i chłonęłam informacje jak gąbka. Tak wiele przepracowałam i tak wiele mi się wyjaśniło, że w chwili obecnej jestem zupełnie innym człowiekiem. Najważniejsze pytania zawsze dotyczyły Boga i sensu życia, to właśnie w tym zakresie pragnęłam się odnaleźć i poczuć sens. Rozwój duchowy to wyzwanie, często bardzo trudne. Emocje przychodzą i odchodzą, tak samo problemy, które trzeba niejednokrotnie przewartościować z każdej strony. Zapewniam jednak, że warto, bo nie ma nic ważniejszego niż odzyskana świadomość i miłość wobec siebie.

  3. Barbara
    | Odpowiedz

    Rozwój osobisty…. Hmmm…. Ja zawsze byłam inna, czująca bardziej, widząca i słysząca więcej Jestem jedynaczką więc wybujała wyobraźnia pozwalała żyć szczęśliwie w pojedynkę. Szybko wyszłam za mąż, dzieci…. To szybko odwróciło mnie od siebie i pogrążyło w odpowiedzialności za moją rodzinę. Praca i dom pochłonęły mnie w całości. Jestem nadodpowiedzialna za innych. Przełom nastąpił gdy zachorował mój tato. Nadwrażliwość powodowała moje osłabienie. Gdy kolejny raz weszłam do sklepu z kamieniami mało nie zemdlalam. I tak zaczęło się. Spotkałam cudowne kobiety, które podały mi dłoń ku zajrzeniu w siebie. Najpierw ukochane do dzisiaj hoopono. Huna otworzyła mnie na świat. Pozwoliła pójść dalej. Miłość odkryła świat szczęśliwy. Nie taka miłość do mężczyzny a miłość do wszystkiego. Wejrzenie i wejście w pole serca, dwupunkt pozwalał ruszyć do przodu. To właśnie przygotowało mnie do pomocy mojemu tacie w przejściu na drugą stronę gdy nadszedł czas. Byliśmy oboje gdy odchodził. To utwierdzilo mnie jak wyjątkowi jesteśmy my, ludzie. Kolejne lata przyniosły wzloty i upadki, warsztaty jogi, ayurwedy, Access. Kolejne lektury, psychografologia, psychotronika, potęga świadomości i inne. I choć czasami wpadam w rzeczywistość iluzji naszej cywilizacji to wstaję szybciej, silniejsza a jednak nadwrazliwa. Ze świadomością bycia kreatorem swojego istnienia, dziękując wszystkim “nauczycielom” za możliwość bycia tu gdzie jestem.

  4. I.KATJA P.
    | Odpowiedz

    Zastanawiało mnie, dlaczego pomimo usilnych chęci nie wszystko się układało po mojej myśli w pewnych rejonach mojego życia ****Poznawałam literaturę ezoteryczną , prowadziłam codzienne afirmacje ale wciąż nie dane mi było np.pracować zawodowo i w stosunkach z innymi ludźmi,zawsze otrzymywałam podobne lekcje “do przerobienia”.To była ta niezrozumiała dla mnie sprawa.Bo niby, byłam otwarta na zmiany i bardzo chciałam być spełniona we wszystkim sferach. Aż trafiłam na fizykę kwantową i od tej pory powoli, bo powoli, ale wszystko zaczyna się prostować..Moim zdaniem za dużo przykładałam napięcia w związku z tą zmianą…Zaczęłam dostrzegać,że w dwupunkcie i transformacji kwantowej samo się dzieje, bez mojego starania się .Jeżeli tylko pozwolę sobie na swobodny przepływ zmian i pozwolę sobie na to, co jest najlepsze w tym momencie dla mojego życia, bez oceny, pozwalając na przepływ informacji ***.Byłam uparta i nie raz wątpiłam..Z czasem zobaczyłam,że luz, swoboda, wybaczenie sobie wszystkiego co było, to tkzw.”chciejstwo” jest akurat przeszkodą i w niczym nie pomaga***DO tego niepotrzebne poczucie winy,ze tak chciałam bardzo a nic się nie zmienia…Jestem w dalszym ciągu na drodze swojego rozwoju i sporo przede mną.Jednak wiem ,że dwupunkt prostuje postrzeganie świata oraz wszystkie ścieżki i wystarczy być autentycznie wdzięcznym i spokojnie ,nie napinając się,pozwalać na “dzianie się” bez oczekiwania, rozmyślania dlaczego tak, a nie inaczej***

  5. Monika
    | Odpowiedz

    Kiedyś wydawało mi się,że angażuję całą siebie, żeby spełnić się w życiu. Tymczasem okazało się, że spełniałam tylko oczekiwania innych. Kiedy w 2018 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi, cały mój dotychczasowy świat zawalił się w przeciągu jednej sekundy, która trwała dla mnie wieczność. Tak mi się wtedy wydawało…Po jakimś czasie choroba zaczęła otwierać przede mną nie tylko te negatywne swoje strony. Na mojej drodze zaczęły pojawiać się niesamowite osoby, z którymi bardzo szybko odnalazłam wspólny język, choć nie do końca jeszcze mi znany. Myślę, że to był ten moment, w którym zaczęłam świadomie patrzeć w swoim kierunku, dojrzalej, dogłębniej, zaczęłam wsłuchiwać się w swoją intuicję, ciało, które wysyłało mnóstwo informacji o stanie mojego zdrowia. Małymi krokami podjęłam pracę nad sobą, nie wiedząc dokąd zmierzam. Zaczęłam współodczuwać, nie do końca wiedząc co to jest, były to początki wewnętrznego spokoju, o który walczę do dziś. Cały czas uczę się oddechu, medytacji, wróciłam do praktyki jogi, potrafię już zakorzenić się/ uziemić dzięki terapii czaszkowo- krzyżowej. Mój świat i moje życie zaczyna nabierać sensu. Weszłam na fajną drogę, którą podążam i odkrywam nową siebie, bardziej świadomą, pełną energii, rozwijam się duchowo i zawodowo, w końcu wiem,że obrałam dobry kierunek. Bardzo pomaga mi mój wewnętrzny głos, nauczyłam się od kilku osób prosić moją intuicję o pomoc. Nie zawsze jestem w stanie wychwycić każdy znak czy podpowiedź, ale ćwiczę to zwłaszcza kiedy mam do czynienia z toksycznymi osobami, wtedy nie ma bata. Moje ciało i moja dusza rezonują bardzo, uziemiam się bardzo mocno i widzę niechęć tych osób do mnie, same zaczynają odchodzić, a ja w to miejsce zyskuję przestrzeń pełną pozytywnej energii, ulgę, choć czasem jest mi jeszcze żal pewnych kontaktów, ale w wtedy właśnie pojawiają się nowe znajomości, od których się uczę, poznaję nowe formy doświadczania, radzenia sobie ze stresem. Myślę, że idę drogą, która poszerza mój własny horyzont. Rozwijam w sobie coś, czego jeszcze nie rozumiem, nie do końca czuję, ale jest mi z tym dobrze. Przestałam bać się tego, co niewidzialne i ufam swojej intuicji.

  6. Justa
    | Odpowiedz

    Osobiste ‘ trzęsienia ziemi’ – zmęczenie, przygnębienie depresyjne, relacje z mężem, niezadowolenie z siebie, ból ciała sprawiły, że zaczęłam poszukiwać dróg. Zaczęłam niewinnie medytacją, potem jogą, ale w głębokim przekonaniu, że na pewno Żyć można ‘inaczej’ – lepiej i łatwiej w poczuciu zadowolenia i miłości we wszystkim, co nas otacza, w zgodzie ze sobą i innymi. Wywaliłam więc swoje życie do góry nogami rzucając jednego dnia dochodowy biznes, a następnego wyruszając w Balijską podróż w głąb siebie. Spędziłam tam miesiąc ucząc się nie tylko jogi, ale również siebie. Miłość do siebie była bowiem największą przeszkodą. Poszukiwania sprawiły, że odkryłam moc własnego wnętrza i spokój duszy, poukładałam myśli i wypełniłam się wielkim zaufaniem do życia i tego co się mi wydarza. Wróciłam do domu z innym nastawieniem, co nie do końca podobało się innym. Prędkość zmian pogłębiła się. Największa dotyczyła moje związku. Razem z mężem przeżyliśmy burzę, która wzmocniła to, co było w nas słabe, ukochała nas jeszcze bardziej i zmieniła już na zawsze. I byłoby już cudownie, gdyby nie tragedia rodzinna, która wywarła w moim życiu największe wrażenie. Śmierć ukochanego brata jeszcze bardziej pogłębiła moją duchowość, moją przemianę. Dziś ufam, dziś jestem, dziś zapraszam życie do siebie i pragnę uczyć się o tym życiu jeszcze więcej…

Dodaj komentarz