Opowieść o kolorach

wpis w: inspiracja 0

Dziadku, opowiesz mi o kolorach? – dziewczynka siedząc w fotelu, głaskała kota, który rozłożył się obok, oparłszy pyszczek o jej kolano.

O kolorach? Hmm, niech pomyślę ? Posłuchaj, skarbie – opowiem ci historyjkę, która jest tak stara, że nie tylko nie wiadomo, kiedy i gdzie się zdarzyła, ale nawet, czy w ogóle była możliwa.

Ale czy to ważne?

kolory - Opowieść o kolorach

Dawno, dawno temu były na świecie tylko trzy kolory: Czerwony, Niebieski i Żółty. Każdy z nich żył niezależnie, użyczając swojej barwy różnym rzeczom i istotom.

Pewnego razu wszystkie trzy spotkały się na łące. Spacerując przyglądały się kwiatom, latającym owadom, ptakom. Wszystko wokół było albo czerwone, albo niebieskie, albo żółte. Każdy z kolorów dbał o swoją barwę, ale nie były o siebie zazdrosne, gdyż dla wszystkich było na świecie dosyć miejsca.

Spójrzcie, jakie śliczne są te maki! – rzekł z zachwytem Czerwony – mają taką mocną i czystą barwę.

A pola kaczeńców cudnie się żółcą! – odparł drugi z kolorów.

Niebo nad łąką jest przepiękne! Wasze kwiatki są dobrze widoczne, ale czym byłyby bez mojego czystego i głębokiego błękitu?

Wędrowali już dość długo, gdy zauważyli nadciągającą z zachodu chmurę.

Będzie deszcz – zauważył Niebieski – czy zwróciliście uwagę, że nie ma on żadnej barwy?

Tak – przytaknął Żółty – zaś chmury są czarne, zupełnie jakby nie chciały żadnego z nas. Gdyby były żółte, wyglądałyby pięknie – rozmarzył się.

A deszcz czerwony – westchnął wielbiciel maków – wydaje mi się, bracia, że wszyscy żyjemy niepełnie.

Ale cóż możemy zrobić?

Niebieski patrzył na chmury coraz bardziej zakrywające błękit nieba.

Jeśli o mnie chodzi, odstąpiłbym trochę miejsca na świecie dla innych kolorów. Na przykład chmury mogłyby przybierać barwę każdego z nas. Albo słońce: o świcie mogłoby być niebieskie, w południe czerwone, a wieczorem żółte – chyba mam pomysł! Posłuchajcie…

Nadeszła burza. Z ciemnej chmury spadały miliony kropelek. Gdy ulewa zaczęła przechodzić, wszystkie trzy kolory chwyciły się za ręce i wskoczyły w górę, wspinając się po kropelkach wody. Dobiegły aż na sam szczyt chmury, oświetlony promieniami słońca.

W jednej chwili rozbłysło.

W chmurze rozpostarła się tęcza. Gdy chmura oddalała się znad łąki, błysnęło słońce. W jego jasnym blasku spłynęły w dół dziesiątki barw, a wśród nich Niebieski, Czerwony i Żółty – trzymały się za ręce – szczęśliwe i radosne.

Od tej pory świat jest piękniejszy dla wszystkich oczu i serc.

 

Podoba ci się opowieść?

Jest cudowna! – odpowiedziała Joasia z uśmiechem, poprawiając na twarzy ciemne okulary. Jak myślisz, czy będę jeszcze widziała? Mama chyba nie bardzo w to wierzy.

Posłuchaj, serduszko – pogładził dziewczynkę po włosach. Mama się martwi, bo jesteś dla niej najważniejsza na świecie. Ale możesz pomóc mamusi. Postaraj się z całego serca myśleć, że te wszystkie kolory powstały po to, żebyś się nimi cieszyła i że dobry Bóg właśnie tego chce. Wtedy dodasz mamie otuchy i wszystko będzie dobrze. Dla mnie też możesz coś zrobić.

Dla ciebie? Co mogę zrobić?

Obiecaj mi, że namalujesz dla mnie tęczę.

Kilka miesięcy później Joasia siedziała przy biurku i malowała tęczę. W błękitnych oczach dziewczynki widać było radość.

Robert Karwat

 

Co przynosi Ci ta bajka?

 

Leave a Reply